Szkoła Języków Obcych Łódź - Teofilów oraz online cała Polska; dzieci/młodzież/dorośli

Jak to się wszystko zaczęło? - o początkach naszej szkoły

Clever > Bez kategorii > Jak to się wszystko zaczęło? – o początkach naszej szkoły

Jak to się wszystko zaczęło? – o początkach naszej szkoły

Author:
Clever
Posted in:
Bez kategorii
Comments:
Brak komentarzy

Jak to się wszystko zaczęło? – o początkach naszej szkoły

Jak to jest prowadzić szkołą językową?

Wywiad z Małgosią, założycielką szkoły językowej Clever w Łodzi, który przeprowadziła firma marketingowa Largo. 

Jak zaczęła się Twoja historia z branżą językową?

W 2007 wraz z mężem, ale przede wszystkim z moją wspólniczką Kasią podjęliśmy decyzję o założeniu własnej szkoły. W 2008 szkoła ruszyła, po niemalże rocznych przygotowaniach. My we dwie miałyśmy bogate doświadczenie w nauczaniu – wiele lat uczyłyśmy jako lektorki w wiodących łódzkich szkołach, miałyśmy wielu zadowolonych uczniów oraz świadomość, że jesteśmy zwyczajnie dobre w tym, co robimy.

Wiedzieliśmy jednak od początku, że chcemy stworzyć jednak szkołę inną niż tradycyjne szkoły, które swój boom miały w latach 90-tych lub na początku XXI wieku.

W tamtych czasach wciąż brakowało nacisku na komunikację w nauczaniu, uczniowie byli oceniani w jednolity sposób, nie zwracało się uwagi na to, że mają bardzo różne predyspozycje i że uczą się na różny sposób. Bardzo chcieliśmy też zadbać o to, by Clever było miejscem innym niż standardowe szkoły, żeby panowała tu rodzinna atmosfera i indywidualne podejście nie tylko w nauczaniu, ale też w kontakcie z klientem na każdej płaszczyźnie.

Dziś wiem, że udało się te cele zrealizować. Od lat nie pracujemy już ze wspólniczką, Kasią, ale wiem, że wspólnie udało nam się zainicjować coś bardzo wartościowego, dać fundament firmie, która, mam nadzieję, od lat cieszy się uznaniem klientów i chyba już niemałą renomą.

Dlaczego akurat ta branża?

Z pasji, miłości do języków, ale też trochę dlatego, że na tym się zwyczajnie znaliśmy i czuliśmy, że w tej branży sobie poradzimy. 

Czy po drodze napotkałaś jakieś trudności?

Oczywiście. Co innego jest lubić coś robić, coś innego jest prowadzić firmę, która sprzedaje to, co lubimy robić. Należało szybko przejść szkołę uczenia się biznesu, pracy z ludźmi i efektywnego zarządzania nimi, elementów księgowości. Wszystko było nowe.

Dlatego po kilku latach prowadzenia firmy podjęłam decyzję o studiach z zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. To był zdecydowanie moment zwrotny i po tych studiach wszystko nabrało tempa. Jednak i tak uważam, że nic nie uczy lepiej niż praktyka. Własna firma uczy bardzo wiele, a szczególnie elastyczności i pokory.

Można powiedzieć, że po  12 latach na rynku  “wyrośliśmy” na prawdziwych, doświadczonych przedsiębiorców. W międzyczasie na rynku powstało i upadło bardzo wiele szkół, niektóre tuż obok nas, niektóre trochę dalej, duże, małe, my jednak z roku na rok rośniemy i pomimo trudnych czasów, cieszymy się nieustającym zaufaniem klientów i wzrostem dochodów. 

Czy ktoś Ci pomógł po drodze?

Niczego nie da się zrobić samemu. Współpraca z ludźmi to podstawa. Trudno wspomnieć wszystkich, którzy pomogli lub wspierali.

Najwięcej pewnie zawdzięczamy lektorom, z którymi nawiązaliśmy współpracę. Niektórzy są z nami od początku, lub przynajmniej kilka dobrych lat. To oni – ich zapał, zaangażowanie, gotowość do zmiany, otwartość umysłów, chęć rozwoju – powodują, że praca idzie jak należy, że  klienci są zadowoleni, wracają do nas i nas polecają.

Szczególnie na początku bardzo pomogła nam też współpraca z Joanną Femiak i jej firmą Personnel Training Institute. Joanna wspierała i wspiera szkoły językowe w ich rozwoju. Szkolenia, w których oboje uczestniczyliśmy i czasem nadal uczestniczymy, są bardzo wartościowe.

Co chcesz osiągnąć w tej branży?

Niezmiennie od lat chcemy oferować usługę nauczania wysokiej jakości przy niezawodnej obsłudze klienta. Ogromnie zależy nam na tym, żeby być szkołą znaną z tego, że indywidualnie traktuje swojego klienta. Nie lubimy niczego, co jest masowe. Dlatego nie zależy nam, żeby mieć jak najliczniejsze grupy i największą ilość klientów w mieście. To nie jest zgodne z naszym mindsetem. Nie jesteśmy najtańsi, ale mamy małe grupy, duże sale, znamy swoich klientów i ich potrzeby. Opiekujemy się całymi rodzinami – uczą się u nas rodzice i dzieci, czasem nawet dziadkowie. Nie chcemy zaniżać tych wszystkich standardów, które wypracowaliśmy przez lata.

Chcemy też być rozpoznawalni wśród lektorów jako dobry biznesowy partner. Szanujemy preferencje lektorów, ich potrzeby, oczekiwania, ale wiążemy się tylko z profesjonalistami, którzy naprawdę lubią uczyć.

Czego najważniejszego dowiedziałaś się po drodze?

Pewnie najbardziej dowiedzieliśmy się, że musimy być gotowi na wieczny rozwój i ciągłą zmianę, przy zachowaniu swoich wartości. 

Dowiedzieliśmy się, że prowadzenie własnej działalności w Polsce jest trudnym przedsięwzięciem, ale wartym wysiłku. Hartuje charakter i codziennie uczy czegoś nowego. 

Nauczyliśmy się też działać jako drużyna. Dla małżeństwa wspólna praca to wyzwanie. Rozdzielenie tematów zawodowych i osobistych nie jest łatwe. Stworzyliśmy też model podziału ról, który się świetnie sprawdza.

I chyba można powiedzieć, że nauczyliśmy się też nie pracować przysłowiowe 24/h, a to chyba było najtrudniejsze. Dziś inwestujemy w nasz well-being i mimo wszystko nauczyliśmy się nie myśleć kategoriami, że firma to nasze życie. 

Dlaczego przychodzisz do pracy każdego dnia? Jaką masz misję?

Jeśli się człowiek do czegoś zobowiązuje, powinien dawać z siebie tyle, ile potrafi, ale tak długo, jak ma na to naprawdę ochotę i to “czuje”. Wiem, że to niepopularne, ale nasza misja jest taka, że robimy to, co nas samych cieszy a inni – klienci i lektorzy na tym korzystają. Co może być fajniejszego?

Jakie problemy klientów rozwiązujesz ?

Temat rzeka. Każdy klient to inna historia. Klienci konfrontują się z różnymi wyzwaniami i motywacjami – egzamin, zmiana pracy, swoboda w komunikacji lub własna ambicja. Bardzo często wraz z rozwojem klienta, z jego coraz większymi umiejętnościami językowymi, rośnie też jego pewność siebie. Widzimy rozwój człowieka – małego czy dużego. Cudownie patrzeć na taki rozwój. 

Tak jak wspomniałam, na początku każdej współpracy rozmawiamy z klientem na temat jego potrzeb, oczekiwań. Jeśli to jest dziecko – rozmawiamy i z dzieckiem i osobą odpowiedzialną za nie. Słuchamy wszystkich cierpliwie i wspólnie znajdujemy najlepsze rozwiązanie, żeby osiągnąć cel językowy – zastanawiamy się nad zajęciami grupowymi  lub indywidualnymi, konwersacjami lub zajęciami z języka ogólnego. Dziś, w dobie pandemii, mamy też rozwiązania co do formy zajęć: stacjonarne lub online.

W czasie trwania zajęć staramy się też regularnie sprawdzać poziom zadowolenia, sugerować ewentualne zmiany. Nie zakładamy, że wszystko co działa u jednej osoby będzie działało u drugiej. 

Jakie są Twoje wnioski po latach w branży?

Nie jest to łatwa branża. Nie wiem, czy mając świadomość wszystkich trudności podjęlibyśmy się tego raz jeszcze.  Jeśli chcesz zarobić szybko i dużo, nie idź w to. Na kąpiel w szampanie trzeba poczekać.  Ale jeśli cieszy cię rozwój drugiego człowieka, chcesz być świadkiem przemian dzieci, młodzieży lub dorosłych, chcesz czuć, że to, co robisz jest wartościowe i ważne, edukacja jest piękną branżą. 

rozmowa z Małgorzatą Wesołowską

Author: Clever